353 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Tala

Ogrody wyobraźni

Ponura drużyna

Ponura drużyna - Luke Scull

Słowem wstępu… a zresztą, co będę się rozdrabniać: kolejna książka wybrana pod wpływem interesującego blurbu i świetnej okładki. No i przede wszystkim… przecież to najukochańsza fantastyka w czystej postaci, a temu jak wiecie, oprzeć się nie potrafię. Zobaczcie co z tego wyszło.

 

Wszystko zaczęło się kilkaset lat temu kiedy to magowie wystąpili wspólnie przeciwko bogom czym doprowadzili do ich zagłady. Najpotężniejsi podzielili ziemię między siebie i od tamtej pory każdy z nich rządzi nimi według własnego uznania. Jednak niektórym to, co mają nie wystarcza. Już po parunastu latach od zagłady bogów zaczęło dochodzić do konfliktów zbrojnych, które najbardziej widoczne są na linii Salazar – Biała Pani. Widmo wojny z każdym rokiem jest coraz bliższe ich państw - miast. Czy dojdzie do użycia siły? Jaki udział będzie miała w tej wojnie grupa rebeliantów z Dorminii, zwana Odłamkami?

 

Odłamki starają się walczyć z tyranią Władcy Magii – lorda Salazara, który za sprawą Karmazynowej Straży i Przysparzaczy (wojownicy wyposażeni w magiczne artefakty), rządzi Dorminią twardą ręką. Wszelkie bunty są zduszane w zarodku. Nad miastem krążą myślostrzębie, a ich zadaniem jest wykrywanie ludzi nieprzychylnych Salazarowi. Społeczeństwo Dormini żyje, więc w ciągłym strachu.

 

Davarus Cole, syn wielkiego Illariusa, jest najmłodszym członkiem tejże grupy i tylko on posiada broń, która może zgładzić panującego despotę. Jednak nic nie jest takie proste. Na jego drodze stanie wiele przeszkód. Czy je pokona? Czy uda mu się zabić lorda Salazara? Jaki udział we wszystkich wydarzeniach ma Biała Pani?

 

Luke Scull, na co dzień zajmuje się projektowaniem gier komputerowych. Ponura drużyna, otwierająca serie o takim samym tytule, to jego debiut w roli pisarza.

 

Sam początek nie należy do zbyt interesujących, co niestety ciut popsuło mi humor, ponieważ wybierając ten tytuł miałam naprawdę spore nadzieje z nim związane. Na szczęście szybko się okazało, że nie ma się, co zrażać, bowiem „im dalej w las” tym jest lepiej… znacznie lepiej. Sama nie wiem, w którym momencie powieść pochłonęła mnie tak bardzo, iż nie mogłam się od niej w ogóle oderwać. Jednak to co dla mnie jest najważniejsze, Scull ustrzegł się błędu, jaki najczęściej popełniają debiutujący pisarze. Chodzi mi o zarzucenie czytelnika wszelkimi możliwymi informacjami już na samym początku historii. W Ponurej drużynie tego nie ma. Wszystko zostało doskonale rozplanowane i wyważone, a co za tym idzie, potrzebne wiadomości dostaje się w momencie, kiedy są najbardziej potrzebne. Dzięki temu bez problemu przyswaja się oraz zapamiętuje najważniejsze szczegóły dotyczące zarówno bohaterów jak i świata, w jakim rozgrywa się opowieść. Właśnie, jeżeli już jesteśmy przy temacie miejsca akcji. Muszę powiedzieć, że pisarz naprawdę się przyłożył. Zbudował Dorminię i pozostałe państwa – miasta Trójwładu wraz z przyległymi do nich terenami, praktycznie od samych podstaw. Możemy, więc poznać nie tylko ich topografię, ale także i całą historię oraz zasady rządzące tymi ziemiami. Najprościej mówiąc… Scull zadbał o wszystko.

 

Powieść czyta się szybko i przyjemnie, nie tylko za sprawą prostego i plastycznego języka, jakim posługuje się autor, ale także dzięki niedługim rozdziałom, których lektura nie męczy i nie nudzi. Wszystko rozgrywa się w nich naprawdę szybko. Wydarzenia są pełne niespodzianek, a zwłaszcza zakończenia, które autor dość mocno zaakcentował. Przyznam, że nie raz wprawiły mnie w lekkie osłupienie, ponieważ po śledzeniu wydarzeń danego fragmentu, spodziewałam się zupełnie innego finału. Jest to świetne zagranie autora, ciekawość czytelnika rośnie, bowiem z rozdziału na rozdział, przez co ciężko jest się rozstać z powieścią. Zostając jeszcze przez chwilę w tym temacie muszę dodać, że każdy taka część została ukazana z perspektywy różnych bohaterów i opisuje wydarzenia, w jakich brali oni udział. A trzeba Wam wiedzieć, że poznajemy ich naprawdę wielu.

 

Być może właśnie z powodu ich ilości, żaden nie zapada w pamięć na dłużej. Wydawałoby się, że wśród takiej „zgrai” powinien znaleźć się, chociaż jeden, do którego czytelnik poczuje nić sympatii i z ciekawością będzie śledził jego dalsze losy. Niestety w historii Sculla mi tego zabrakło. Nawet Davarus Cole – impertynent jakich mało, pyszałek zapatrzony w koniec swojego nosa, protagonista pretendujący bardziej do miana antagonisty nie przykuwa uwagi na zbyt długo. Fakt, wywołuje skrają irytację z wybuchami złości jednak tylko na czas rozdziału, który został mu poświęcony.

 

Jak więc łatwo się domyślić z wcześniejszych wzmianek, cała akcja biegnie wielotorowo i trzeba się naprawdę skupić, aby nie zgubić się w tym natłoku wątków i wydarzeń. Wydawałoby się, więc że tempo mknie do przodu niczym rączy koń, niestety nic bardziej mylnego. Zdarzają się, bowiem momenty, w których dosłownie wieje nudą. Trzeba się wtedy dobrze wysilić, aby nie zmrużyć oka. Jeżeli chodzi natomiast o samą fabułę: tym, co najbardziej zapadło mi w pamięć i nadal wspominam z zachwytem są opisy brutalne i krwawe opisy walk, których autor nie skąpi. Ich dopracowanie i szczegółowość, a także dynamika, zapierają dech. Nie sposób się od nich oderwać. Pal licho, że jestem kobietą i raczej powinnam unikać takich momentów! Ja je po prostu uwielbiam! Być może wszystkiemu winna jest moja fascynacja fantastyką, a jak wiadomo bitwy i pojedynki są w tym przypadku dość mocno z nią powiązane.

 

Książka ma swoje mocne i słabe strony, jak każdy debiut. To, co jednak mnie najbardziej nurtuje to jej zakończeniem, które wywołało u mnie nie małą konsternację. Dlaczego? Ano, dlatego że Ponura drużyna ma być pierwszym tomem sagi noszącej taki sam tytuł, z tym, iż pisarz pozamykał w niej praktycznie wszystkie najważniejsze wątki. Davarus Cole dopiął swego i… No i to, co powinnam wpisać po tym „i”, ale nie mam zamiaru dobierać nikomu frajdy z czytania, nurtuje mnie najbardziej. Niby czytała zagraniczny blurb, ale szczerze mówiąc, pomijając kwestię Wilka oraz Broadar’a Kanye’a, nie wiem jak autor chce wykaraskać się z tego, co uczynił na koniec Ponurej drużyny i połączyć obie historie w spójną całość. Mimo wszystko… polecam.

Źródło materiału: http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2014/10/ponura-druzyna-luke-scull.html