353 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Tala

Ogrody wyobraźni

Akademia Mitu

Pocałunek Gwen Frost - Jennifer Estep

Psychometria według wyjaśnień zawartych w Wikipedii, to dział psychologii zajmujący się teorią i praktyką stosowania testów psychologicznych, aby zdobyć odpowiednie statystyki. Jednak według Jennifer Estep jest to dar poznania przeszłości po przez dotyk. Taki talent posiada właśnie główna bohaterka jej młodzieżowej serii noszącej tytuł Akademia Mitu. Pocałunek Gwen Frost jest jej drugim tomem.

 

Walka dobra ze złem trwa od… od zawsze. A skoro tak jest to pewnie nic się nie stanie, gdy przez jakiś czas się o niej zapomni i odda błogiemu lenistwu i balangowaniu podczas wyjazdu w góry na zimowy festyn. Z takiego przynajmniej założenia wychodzi większość uczniów Akademii Mitu. Jednak Gwen Frost nie ma w tym gronie. Dziewczyna wie, że cały czas powinna pozostać czujna i szkolić się w walce, aby nie ułatwiać zadania żniwiarzom chaosu (wyznawcom Lokiego), którzy na nią polują. Chce jednak zapomnieć o uczuciu jakim obdarzyła Logana Quina, atrakcyjnego Spartanina i jednocześnie swojego trenera. Okazja nadarza się gdy Gwen poznaje przystojnego i uroczego Prestona, a przecież wiadomo nie od dziś, że ogień należy zwalczać ogniem. Jednak nie wszystko idzie tak jak powinno.

 

Jennifer Estep jest zaliczana do najpopularniejszych, amerykańskich pisarzy romansów, a także fantasy i science-fiction. Jej książki są zróżnicowane  nie tylko w tematyce, ale także w docelowej grupie odbiorców do jakich są kierowane.

 

Nie wiem czy to tylko moje odczucia, ale w trakcie lektury tego tomu miałam nieodparte wrażenie, że już kiedyś czytałam o podobnych wydarzeniach rozgrywających się w zbliżonej scenerii. Aż pogrzebałam w internecie, aby sprawdzić, która z tych powieści została wydana wcześniej. Niestety, okazało się iż Jennifer Estep naprawdę mogła wzorować się na drugim tomie Akademii Wampirów. Pomiędzy oboma książkami są trzy lata różnicy. Trochę szkoda, ponieważ (o ile rzeczywiście coś takiego miało miejsce) historia Gwen miała szansę obronić się sama. W końcu co może być ciekawszego od połączenia rzeczywistości z mitologią.

 

Przechodząc jednak do właściwej części recenzji: mimo tych podobieństw, nie mogę powiedzieć aby historia nie była wciągająca. Była i to nawet bardzo, szczególnie w scenach w których brali udział Gwen oraz Logan. Ich wątek podobał mi się najbardziej. Natomiast jeżeli chodzi o pozostałą część fabuły, to tu znowu poczułam spory zawód. Estep nie pokusiła się bowiem o nic innowacyjnego… ba, nie znalazłam tutaj nawet żadnych nowych wątków mogących znacząco podnosić atrakcyjność książki. Jest to szczególnie widoczne w motywie zagrożenia czyhającego na główną bohaterkę. Ponownie bowiem poluje na nią mityczny potwór nasłany przez żniwiarzy Lokiego. Jedyna różnica polega na tym, że nie jest to już grasownik nemejski, a fenrir.

 

Akcja mnie do przodu, ale szczerze mówiąc to brakowało mi w tym wszystkim jakiejś logiki i spójności. Co więcej, przez cały czas lektury miałam wrażenie, że każde z wydarzeń jakie w danym momencie miałam okazję poznawać, rozgrywało się gdzieś daleko przede mną, a ja po prostu byłam widzem siedzącym gdzieś w ostatnim rzędzie. Z tego powodu w ogóle nie mogłam wczuć się w historię i dać się porwać tak całkowicie. Jak już wspominałam wcześniej, tylko wątek miłosny Logana i Gwen jako tako wynagradzał mi chwile goryczy.

 

Podsumowując. Lektura Pocałunku Gwen Frost pozostawiła we mnie słodko-gorzką nadzieję, bo mimo wad nie mogę powiedzieć, aby nie interesował mnie dalszy rozwój historii Gwen Frost. Jednak teraz wiem, że nie mogę wymagać nie wiadomo czego. Po prostu nastawić się na odprężającą lekturę, tylko tyle lub aż tyle.

Źródło materiału: http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2013/11/pocaunek-gwen-frost-jennifer-estep.html