353 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Tala

Ogrody wyobraźni

Czas żniw nadchodzi

Czas Żniw - Samantha Shannon

Medium to osoba, która potrafi komunikować się z duchami lub innymi siłami nadprzyrodzonymi. Taką definicję serwuje nam stara i poczciwa wikipedia. Jednak jest ona dość „sucha” i ogólnikowa. Samantha Shannon poszła w swojej książce dużo dalej i nie tylko pokusiła się o dokładne przybliżenie nam osoby jaką jest medium, ale także stworzyła swój własny podział. Wszystko na potrzeby swojej debiutanckiej powieści – Czas żniw, która szturmem podbiła serca zarówno zagranicznych jak i polskich czytelników.

 

Jest rok 2059. Ludzie dzielą się na ślepców oraz jasnowidzów, przy czym Ci należący do drugiej grupy uważani są za wyrzutków. Notorycznie urządza się na nich także obławy, aby potem zamknąć, torturować i w końcu pozbawić życia. Właśnie dlatego jasnowidze zorganizowali się w gangi i zeszli do podziemia Sajonu Londyn.

 

Paige Mahoney jest sennym wędrowcem, który potrafi włamywać się do umysłów innych osób aby pozyskać informacje potrzebne jej mim-lordowi Jaxonowi Hallowi. Jej talent jasnowidzenia jest bardzo rzadki, dlatego dziewczyna jest doskonale chroniona po przez status faworyty swojego szefa. Mimo ciągłych obaw przed obławami, Paige wiedzie dość spokojne życie. Przynajmniej na tyle spokojne, na ile może być w kryminalnym świecie Sajonu. Jednak dziewczyna nigdy nie przypuszczała, że wszystko ulegnie tak drastycznym zmianom…

 

W wyniku splotu niefortunnych wydarzeń Paige zostaje złapana. Jednak nikt nie pozbawia ją życia. Otumaniona narkotykiem zostaje przetransportowana do kolonii karnej w Oksfordzie – mieście, które nie powinno w ogóle istnieć. Władzę sprawują tam Refaici – potężna rasa pochodząca z zupełnie innego świata. Każdy jasnowidz jaki tam trafi, dostaje się pod kuratelę jednego z Refaitów, który ma zadanie trenować i rozwijać jego talent. Dziewczyna jako jedyna trafia pod kuratelę Naczelnika…  Czy dziewczyna sobie poradzi? Kim jest Naczelnik? Na te i kilka jeszcze innych pytań, odpowiedzi znajdziecie na kartach tejże powieści.

 

Samantha Shannon swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła już w wieku piętnastu lat. Również wybierając kierunek studiów wybrała literaturoznawstwo, który ukończyła w tym roku na Uniwersytecie w Oksfordzie. Jak wspominałam na samym początku, Czas żniw to jej debiutancka powieść, ale nie tylko. Jest to bowiem, także tom pierwszy siedmiotomowej serii noszącej ten sam tytuł. Prawa do ekranizacji Czasu żniw zostały wykupione przez The Imaginarium Studios jeszcze przed premierą powieści.

 

Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby, nie czytała recenzji lub nie widziała zapowiedzi tejże książki. Muszę przyznać, że właśnie elementy przyciągnęły mnie do powieści Samanthy Shannon. No i oczywiście intrygujący tytuł oraz ciekawy opis także. Jednak nie na tyle aby od razu chcieć dostać książkę w swoje ręce. Ten stan rzeczy diametralnie się zmienił po wysypie niesamowicie pozytywnych recenzji na jej temat. Czy był to strzał w dziesiątkę, czy wręcz przeciwnie – w „kolano”. Chyba nie zdziwię nikogo jeżeli napiszę, że w moim przypadku w grę wchodzi (jak najbardziej) tylko pierwsza opcja, ale po kolei.

 

Zacznę może od tego co mi się nie spodobało, ponieważ… była to tylko jedna techniczna sprawa. Chodzi o wyjaśnienie co poniektórych terminów mających znaczący wpływ na zrozumienie czytanych fragmentów. Niestety ich wyjaśnienia zostały umieszczone na końcu książki, a nie bezpośrednio pod tekstem, więc co bardziej dociekliwi czytelnicy (w tym ja) wybijali się z rytmu czytania aby sprawdzić co dany termin oznacza. W końcu jednak doszłam do wniosku, że dam sobie spokój z tym ciągłym sprawdzaniem i pozwoliłam porwać się lekturze.

 

W tym momencie przechodzimy do samych pochwał, więc nie zdziwcie się jeżeli wyjdzie z tego istny hymn pochwalny dla autorki i jej książki.

 

Powieść wciągnęła mnie jak dawno żadna inna. Czas żniw to po prosty czytelnicza studnia bez dna, gdy już raz zacznie się ją czytać, to można być pewnym, że nie przestanie się dopóki nie pozna się zakończenia. Chociaż nie, nawet wtedy jej fabuła ciągle „siedzi” w głowie, ponieważ autorka zostawia nas w takim momencie, że aż skręca. Innymi słowy mówiąc, niedosyt i istny głów kolejnych przygód Paige i przyjaciół, murowany.

 

Aż trudno uwierzyć, że jest to debiut literacki. Shannon naprawdę ustawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Już na pierwszy rzut okaz widać, że pisarka miała doskonały pomysł na historię, a i jego wykonaniu nie można niczego zarzucić. Dystopijna fabuła zachwyca dokładnym rozplanowaniem i dopracowaniem nawet najmniejszych szczegółów. Także akcja jest na najwyższym poziomie. Jej tempo jest dynamiczne i pełne niespodziewanych zwrotów, które dosłownie wbijają w fotel. Muszę w tym momencie dodać jeszcze, że to naprawdę zaskakujące jak debiutująca autorka świetnie wyczuwa momenty w których należy podkręcić tempo akcji i wprowadzić czynnik zaskoczenia do fabuły, aby jeszcze bardziej przykuć uwagę i rozbudzić ciekawość względem dalszych wydarzeń, do niebotycznych rozmiarów.

 

Jeżeli chodzi o postacie to nie dajcie się zwieść. Każda z nich jest bowiem chodzącą tajemnicą, co i rusz odkrywającą kolejne oblicza. Właśnie dlatego ciężko jest wymienić swoich ulubieńców lub tych znienawidzonych, ponieważ każde odniesienie się do jakiejś sytuacji w której dana postać się znalazła, zmienia podejście do niej o 180 stopni. Innymi słowy mówiąc, perfekcja w kreacji bohaterów. Zresztą to samo tyczy się relacji pomiędzy nimi. Ich początkowa prostota to tylko pozory, które szybko przychodzi nam zweryfikować. Jednego czego można być pewnym to to, że nie raz nas zaskoczą. Zresztą widać to po samym zaskoczeniu, które jak dla mnie okazało się wisienką na torcie.

 

Podsumowując. Czas żniw całkowicie zasługuje na takie ilości pozytywów. Ja osobiście nie znalazłam nic do czego można byłoby się przyczepić (jeżeli chodzi o samą historię stworzoną przez autorkę). Gorąco polecam, a sama z niecierpliwością czekam na jakiekolwiek wiadomości o kolejnym tomie.

Źródło materiału: http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2013/12/czas-zniw-samantha-shannon.html