353 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Tala

Ogrody wyobraźni

Zemsta jest słodka, ale miłość jeszcze bardziej…

Mroczny triumf (Jego Nadobna Zabójczyni, #2) - Robin LaFevers

Przeszłość, szczególnie ta zła, zawsze ma tendencje do „ponownego wtrącania się” w ludzkie życie. Jest to jeszcze bardziej bolesne, gdy przez jakiś czas uda nam się umknąć z takiego piekła i zaznać, chociaż trochę przyjaźni czy też miłości. Takie nagłe „wrzucenie” ponownie do środowiska, z jakiego się uciekło jest tym bardziej bolesne, kiedy zaznało się, chociaż częściowej ulgi wynikającej z bezpieczeństwa.

 

Tak właśnie było w przypadku Sybelli, którą pobieżnie dane nam było poznać w trakcie czytania Posępnej litości, czyli pierwszego tomu trylogii Jego nadobna zabójczyni autorstwa Robin LaFevers.

 

Sybella, z rozkazu Kseni zakonu Świętego Mortaina, wraca na dwór hrabiego d’Albreta gdzie ma go szpiegować i donosić o jego planach względem księżnej. Dziewczyna stara się trzymać, chociaż jest to równoznaczne także z powrotem do znienawidzonych braci. Gdyby tylko Julian chciał zrozumieć, że to co próbuje osiągnąć jest niemożliwe… Jednak wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy Sybella dostaje nowe zadanie. Ma uwolnić słynnego rycerza zwanego Bestią z Woroch i odesłać go do Rennes. W wyniku nieoczekiwanego zbiegu wydarzeń dziewczyna zostaje ogłuszona i „uprowadzona” razem z Bestią. Ich podróż da początek rodzącemu się uczuciu, tylko czy przetrwa ono wszystkie próby prawdy, jakie los rzuci im pod nogi?

 

Z niemałą niecierpliwością czekałam na moment, kiedy drugi tom Jego nadobnej zabójczyni trafi w moje ręce, a ja ponownie będę mogła zagłębić się w tajemniczy, mroczny i średniowieczy klimat historii o zabójczyniach na usługach samej Śmierci. Moją ciekawość, dodatkowo pobudzała także postać Sybelli, o której do tej pory niedane nam było dowiedzieć się zbyt wiele. Na szczęście tym razem głód informacji został zaspokojony, ale przyszło mi trochę na wszystko poczekać. Autorka, co prawda nie skąpi żadnych informacji, jednak ujawnia je w dość za owulowany sposób i często zastępuje je nowymi.

 

Fabuła jest tym razem bardziej nastawiona na osobiste przeżycia głównej bohaterki, niż na polityczne rozgrywki, z jakimi mieliśmy styczność w Posępnej litości. Jednak nawet tak spore odstępstwo w stronę wątku romantycznego, wcale nie umniejsza jej tajemniczości i tego, iż wciąga czytelnika od samego początku. Sporą tego zasługą mogą być bohaterowie uwikłani w ten rodzący się romans. Szczególnie, że zarówno Sybella jak i Bestia z Woroch mają dość złożoną osobowość.  Pod pancerzem twardego charakteru i ciętego języka, kryją się osoby wrażliwe i uczuciowe, których los ciężko doświadczał od samego początku. Jednak tak jak te cechy łączą ich charaktery, tak też wieje innych całkowicie ich dzieli. Wydawałoby się, więc że wcale nie powinni zapałać do siebie uczuciem, a jednak! Może właśnie z tego powodu ich dialogi były tak intrygujące i nieprzewidywalne. 

 

Akcja jest tu dużo spokojniejsza i rozpoczyna się ciut wcześniej, bo od zasadzki i próby porwania księżnej przez d’Albreta, niż finałowa scena w poprzednim tomie. Nie znaczy to jednak, że Mroczny triumf został pozbawiony niespodziewanych zwrotów, ponieważ znajdziemy ich tu dość sporo.

 

Zarówno styl jak i język, jakim posługuje się autorka nie uległ znacznym zmianom. Ponownie można odnieść wrażenie słuchania gawędy opowiadanej przy ognisku tylko, że tym razem jest ona znacznie mroczniejsza i przekazywana przez osobę, której historia dotyczy.

 

Zachęcam do zapoznania się z historią. Nawet osoby nieznające fabuły tomu pierwszego, nie będą miały problemu w odnalezieniu się w świecie Sybelli. Polecam!

Źródło materiału: http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2014/06/mroczny-triumf-robin-lafevers.html